
Blog
Kręgle fińskie – zapisywać czy nie zapisywać?


Czy warto na treningu zapisywać swoje wyniki? To pytanie dotyczy przede wszystkim wielu wyczynowych zawodników, którzy jeszcze dodatkowo mają warunki do treningu indywidualnego w kręgle fińskie. Ale tak samo dotyczy to amatorów, miłośników kręgli fińskich, którzy sobie niedawno kupili kręgle, cieszą się nimi, a może przede wszystkim to właśnie ich dotyczy? Może, niejeden młody człowiek, który sobie kupił kręgle wiele skorzysta ze swoich notatek. Zakładając też, że niejeden młody człowiek może mieć ogromny talent. Każdy młody żołnierz nosi w swoim plecaku buławę marszałkowską.
Co zapisujemy na treningu? Zapisywać można wszystko, dosłownie wszystko. W tym materiale skupimy się tylko na zapisywaniu swojej skuteczności na dystansach, lub inaczej na mierzeniu swojej skuteczności na dystansach, to już brzmi poważnie. W jaki sposób każdy będzie zapisywał swoją skuteczność na określonej próbce (ilości kręgli do zbicia), to już jego dowolna sprawa. W książce pt. „Zagadnienia treningu w kręgle fińskie” opisałem kilka sposobów, tam też można zajrzeć.
No, a teraz do rzeczy, po kolei. Dystanse to są odległości od 5 do 10 metra, na których zbija się kręgle. Jednak początkujący miłośnik kręgli fińskich na pewno zacznie zbijać kręgle na 4 metrze. Za chwilę się zorientuje, że jego skuteczność na tym dystansie jest ciągle 100%. To czy warto to zapisywać? Oczywiście, że nie. Jeżeli będzie dalej trenował, to skupi swoją uwagę na zbijaniu kręgli, ale już na 5 i 6 metrze. Po pewnym, dłuższym okresie swoich treningów ponownie stwierdzi, iż skuteczność na tych dystansach też jest 100% albo przynajmniej zbliżona do 100%. I jaki będzie dalszy scenariusz? Ano taki, że dystanse 5 i 6-metrowe będą u niego traktowane jako treningowe, wstępem do odległości 7, 8, 9 i 10-metrowych. I będzie już zapisywał swoje wyniki, swoją skuteczność tylko na tych czterech dystansach. I na tym pozostanie.
Ktoś może powiedzieć, jaka jest różnica między zawodnikiem, który w danym dniu zapisał swoje wyniki, a tym który nie zmierzył swojej skuteczności. Wydawałoby się, że żadna. I ten, i ten odbyli swój trening i mogą obaj spokojnie udać się do domu. Jednak tylko jeden z nich posiada … informację.

1/ Wiemy, jaka jest nasza skuteczność na dystansach. Od razu trzeba nadmienić, że im większa próbka, tym wynik jest wartościowszy, silniejszy. Na dystansach próbka zbić kręgli na jednej odległości może być 64 kręgle. Mniejsza próbka wyniesie 32 kręgle, ale wynik będzie mniej wartościowy, a i my będziemy o połowę mniej wytrenowani.
2/ Zobaczymy, jaki jest nasz progres z dnia na dzień, to nas będzie jeszcze bardziej motywowało do lepszego wyniku, sami będziemy częściej przychodzić na trening i jeszcze lepiej się starać, by pobić poprzedni nasz rekord.
3/ Sami się zdziwimy, jak nasz organizm przekracza granice, które myśmy wcześniej myśleli, że są nie do przekroczenia. Już samo to będzie nas motywowało do treningu, by tę progresję wykorzystywać, ponieważ będziemy to widzieć po wynikach zapisywanych w zeszycie. Kiedyś nie umiałem przekroczyć granicy 50% skuteczności na dystansie 8 metrów. Pomyślałem nawet: Po co ja trenuję tygodniami, miesiącami, skoro wynik 50% jest nie do ruszenia. Nawet się nie spostrzegłem, jak po pewnym czasie (po zimie) rzucałem już regularnie pod 70%. Dwa razy w życiu zdarzyło mi się osiągnąć wynik powyżej 80% na dystansie 8 metrów. To było coś! Nie wątpię, że w przyszłości będą zawodnicy, którzy regularnie będą na tym dystansie rzucać ze skutecznością 90%…
4/ Zobaczymy jak nasz organizm reaguje na zmienne warunki. Nie chodzi tu o deszcz czy wiatr, to jest oczywiste. Wystarczy, że w jednym dniu będziemy przygnębieni na treningu z jakiegoś powodu, od razu to może się odbić na wynikach. Każdy z nas ma jakąś słabostkę organizmu, na treningu zobaczy to w odniesieniu do swojej skuteczności. W przyszłości będzie wiedział, jak reagować, to będzie jak szczepionka. Kiedyś podczas Grand Prix Szczecina grałem już w fazie pucharowej z jednym bardzo dobrym zawodnikiem. On podczas całego meczu rozmawiał z innymi, śmiał się, dowcipkował, no to jak on mógł wygrać ten mecz? Bilardziści grający w snookera po nieudanym trafieniu w trakcie frame`a siadają spokojnie na krześle, jak by wysoko prowadzili, bo wiedzą, że każde rozedrganie organizmu jest niekorzystne w tym sporcie.
Trzeba tu podkreślić, że w różnych sportach zachowanie zawodników podczas gry jest inne. W darcie, który jest bardzo pod tym względem bardzo podobny do kręgli zawodnicy zachowują się ciut inaczej w legach. Można to zaobserwować podczas odbywających się teraz w dniach od 15 grudnia do 3 stycznia w Alexandra Palace w Londynie mistrzostw świata w darcie. Jako ciekawostkę trzeba dodać, że będzie tam też startowało kilka kobiet: kapitalna i do tego zjawiskowa Angielka Fallon Sherrock, czy młoda inna Angielka Beau Greaves, o której świat jeszcze usłyszy.
Nie można nie zobaczyć też Krzysztofa Ratajskiego, będącego już w 3. rundzie. Tam czeka już na niego rewelacyjny Holender Wesley Plaisier, który odprawił z kwitkiem mistrza świata Walijczyka Gerwyna Price’a 3:0. No, ale lotki lotkami, a opowiadanie jest o kręglach fińskich. Jedziemy dalej.
5/ Przy okazji można wtrącić jedną rzecz. Jeżeli zobaczymy, że na treningu idzie nam słabiej, nie rezygnujmy, jeszcze bardziej w tym dniu starajmy się. To jest najlepsza okazja, by wtedy właśnie dokręcić śrubę. Zasada jest taka, że jak zawodnik w swoje słabsze dni się stara bardziej, to w te dni, kiedy będzie miał największe chęci – wystrzeli z formą! Tak to działa.
6/ Wyniki treningowe z każdego dania muszą mieć swoją datę. Wtedy nigdy nie pomylimy się. Możemy się zdziwić, że już np. tydzień nie byliśmy na treningu. Przyda to się również przy rocznym bilansie.
7/ Załóżmy, że nasze wyniki w danym okresie są stabilne, wysokie, skuteczność widzimy po zapisywanych wynikach. To, jeżeli wyjedziemy na zawody, to z jaką skutecznością będziemy tam rzucali? Z taką samą, jaką mamy zapisaną w zeszycie ani mniejszą, ani większą, do tego jeszcze jesteśmy pewni naszej formy, nic nam nie grozi.
8/ Tak, jak jest progresja w treningu, tak i jest regres w skuteczności, jeżeli przestaniemy trenować. Normalna sprawa. Jednak, gdy posiadamy swoje notatki będziemy również wiedzieć, o ile spada nasza skuteczność, podczas tygodniowego czy miesięcznego braku treningu.
Wiedząc to wszystko idzie w miarę łatwo przygotować się do najważniejszych zawodów w roku, takich jak mistrzostwa Polski, czy mistrzostwa Europy.
Kończąc ten rozdział zdaję sobie sprawę, że niewielu jest zawodników, którzy mogą trenować samodzielnie na swoim obiekcie. Większość zawodników jest w klubach i trenują przede wszystkim wspólnie. Jak by to wyglądało, gdyby podczas treningu w klubie, jeden zawodnik przyszedł i powiedział do swoich kolegów: „Ej wy tam przesuńcie się, bo ja tu teraz będę sam trenował!”. Ale wierzę, że kilku, kilkunastu gdzieś tam w Polsce jest i nawet jak nie mają klubów to mogą się sami przygotować na największe boje, dla nich też jest ten artykuł, a może przede wszystkim dla nich, dla przyszłych Spartan kręgli fińskich (i to obojętnie czy będą trenować kręglami marki Mölkky, Kubi sport czy Finska) …

No a teraz posłuchajcie ciekawostkę, opowiadanie, ale tylko dla niewtajemniczonych. Dawno, dawno temu, na jednym z wykładów z metrologii (bardzo lubiłem metrologię, to był mój ulubiony przedmiot) profesor przy tablicy, po przyjęciu kilku założeń, porównywał kilka wzorów, by wyprowadzić jeden końcowy. Porobił kilka sztuczek, poskracał co trzeba, to była rzeczywiście magia! Na koniec wyszedł mu wzór M=(1/φ)I, gdzie tylko φ – była stałą. Dlatego dla jeszcze lepszego zobrazowania mógł dokonać ostatniej operacji Φ=1/φ, by dostać ostateczny wzór: M=ΦI. Wzór ten oznaczał zależność masy od informacji. M – to jest masa, a I – informacja, Φ – wartość stała, M i I są zmiennymi.
A co to oznacza w rzeczywistości, ano tyle, że gdy nie ma informacji, nie ma też masy. Czyli, dla przykładu, jeżeli człowiek by nie posiadał w sobie informacji, to … roztrzaskałby się na drobne cząsteczki, po prostu w pył i … zniknąłby, tak samo jak ten czy inny przedmiot. Informacja to życie. Informacja ma wielką moc, a często dzięki niej zdobywa się władzę. Kiedyś o niej się tak nie mówiło, jak to jest w dzisiejszym, cyfrowym świecie. Informacja jest bezcenna, jest droższa niż same pieniądze.
Kończąc, jeden przykład … było dwóch mężczyzn. Obydwaj zachorowali na tę samą ciężką chorobę. Obydwaj byli bogaci, mogli sobie nawet wybrać szpital prywatny, jaki chcieli. Wyzdrowiał szybko tylko jeden. Który? Ten, który miał informację, do którego lekarza ma się udać… Faktycznie, informacja to życie, informacja ma wielką moc. No to zapisywać czy niezapisywać?
Bogusław Król
Chorzów, 27 grudnia 2025 r.
